Wróć do ciał pamięci
Projekt Wiatraczna, osadzony w gęstej tkance społecznej Ronda Wiatraczna w Warszawie, jest pogłębioną refleksją nad ruchem jako nośnikiem niewypowiedzianych historii ciał wykluczonych i naznaczonych samotnością. Z tłumu wyławiane są powtarzalne, nieświadome sekwencje, które manifestują osobistą, wewnętrzną choreografię, od której ciało nie może się uwolnić. Motoryka zdradza skumulowaną traumę, a mimowolne gesty, brak koordynacji czy trudności z prostymi czynnościami stają się przymusowymi rytuałami dnia codziennego w skali mikro. Rondo Wiatraczna, jako dynamiczny węzeł relacji i miejsce o silnej pamięci, staje się sceną dla tej cichej, społecznie nieakceptowanej ekspresji. Projekt jest eksploracją ruchu autentycznie ludzkiego, często nieporadnego i niezharmonizowanego. Esej choreograficzny zaprasza do analizy tego, w jaki sposób przestrzeń publiczna koduje i ujawnia prywatne historie.
Proces pracy był dla mnie bardzo intensywny, począwszy od samego tematu aż po jego realizację. Przez długi czas zastanawiałam się, w jaki sposób mogę ucieleśnić ciężar skumulowanych napięć w ciele, traum, które nie mają kanału, przez który można by je było uwolnić. Dużo myślałam również o samotności oraz o momencie konfrontacji — chwili, w której osoby o specyficznej motoryce spotykają się ze spojrzeniem innych. Zastanawiałam się nad tym, jak takie spotkanie dodatkowo potęguje ciężar w ciele, często podwajając go i popychając w stronę poczucia winy, wstydu oraz głęboko zakorzenionego braku przynależności. Sam proces przekładania wewnętrznych dialogów, które prowadziłam ze sobą, na pracę ruchową oraz zapis wideo był dla mnie szczególnie fascynujący, ponieważ działałam w formule site specific, nagrywając materiał ruchowy nocą przy Rondzie Wiatraczna. Dzięki temu doświadczeniu miałam możliwość odczucia w ciele pewnego rodzaju samotności tego procesu, co pogłębiło empatię, którą czuję wobec osób realnie doświadczających wykluczenia i izolacji osób, które poruszają się po świecie bez swojego miejsca, zarówno w ciele, jak i na mapie. Myślę o tych osobach jako o takich, które być może swobodniej poruszają się nocą, gdy są mniej widoczne dla oceniających spojrzeń społeczeństwa, bez poczucia, że w oczach innych zapala się czerwona lampka w momencie, gdy widzą ciała wykraczające poza normatywną motorykę i akceptowany sposób funkcjonowania w przestrzeni publicznej. To doświadczenie było dla mnie bardzo wartościowe i znaczące. Cieszę się, że mogłam stworzyć pracę artystyczną właśnie w tym miejscu, opierając się na eksploracji tematu "Ciała pamięci". Jest to dla mnie silna inspiracja i ważny krok. Czuję, że pozwala mi to na głębsze zakorzenienie się w miejscu, w którym żyję oraz na dalsze osadzanie mojej praktyki choreograficznej w przestrzeni społecznej.
„Wiatraczna” Natalii Lis bierze za punkt wyjścia miejsce, które zwykle służy przejściu. Rondo Wiatraczna w Warszawie działa jako węzeł komunikacyjny, punkt przesiadek, przepływ ludzi, świateł, autobusów, tramwajów, spojrzeń. Ciało w takim miejscu powinno działać sprawnie: iść, minąć, zdążyć, nie blokować ruchu, nie zwracać uwagi. Lis wybiera jednak to, co w tej maszynie miejskiej zgrzyta. Patrzy na motorykę niepewną, niezharmonizowaną, przymusową, na gesty, które nie mieszczą się w zwykłej społecznej tolerancji wobec ruchu.
Opis pracy mówi o powtarzalnych, nieświadomych sekwencjach wyławianych z tłumu. Są w nich historie ciał wykluczonych, samotnych, naznaczonych skumulowaną traumą. Mimowolne gesty, brak koordynacji, trudność z prostymi czynnościami stają się codziennymi rytuałami w bardzo małej skali. Rondo zostaje potraktowane jak scena dla tego, co zwykle zostaje przepchnięte na margines widzenia: ruchu nieporadnego, społecznie źle przyjmowanego, zbyt wyraźnego albo zbyt nieskładnego, żeby przejść bez komentarza.
W tej choreografii nie ma potrzeby upiększania gestu. Lis interesuje ruch autentycznie ludzki, z całą jego kruchością, spięciem, rozchwianiem. To ważne przesunięcie wobec przyzwyczajeń widza, który często szuka w tańcu płynności, panowania nad ciałem, technicznej sprawności. „Wiatraczna” pracuje na innym materiale: na potknięciu, przymusie, powtórzeniu, wstydzie, nieporadności, gwałtownym skurczu albo ruchu, który wygląda, jakby ciało nie mogło go od siebie odłączyć. Z takich gestów powstaje cicha choreografia ulicy.
Artystka pisze o ciężarze napięć, traum bez kanału ujścia, samotności oraz momencie konfrontacji z cudzym spojrzeniem. Ten moment jest jednym z najbardziej dotkliwych punktów pracy. Ciało poruszające się inaczej niż większość zostaje natychmiast odczytane. Ktoś patrzy dłużej. Ktoś skręca głowę. Ktoś przyspiesza. W ciele obserwowanym pojawia się kolejna warstwa napięcia: wstyd, poczucie winy, brak przynależności. Gest, który już wcześniej był trudny, zostaje dociążony spojrzeniem.
Dlatego noc przy Rondzie Wiatraczna ma znaczenie. Materiał ruchowy został nagrany nocą, w formule site specific. Noc nie działa tu jak romantyczna oprawa. Zmniejsza widzialność, rozprasza kontrolę, pozwala wyobrazić sobie ciało, które może poruszać się swobodniej, kiedy nie zostaje tak szybko rozpoznane jako „inne”. Lis przywołuje osoby, które być może łatwiej funkcjonują po zmroku, poza gęstym polem oceniających spojrzeń. W tym zdaniu mieści się cała społeczna mechanika widzialności: norma ruchu pilnuje ciała nie przez prawo, ale przez spojrzenie, odruch, napięcie twarzy, mikrogest odsunięcia.
„Wiatraczna” dotyka więc ruchu publicznego, lecz prowadzi go przez doświadczenie samotności. Rondo, zwykle pełne ludzi, zostaje pokazane jako miejsce, w którym można być bardzo samemu. Nie dlatego, że brakuje ciał wokół. Samotność powstaje, kiedy ciało nie znajduje bezpiecznego rytmu wśród innych ciał. Kiedy własna motoryka nie przystaje do zbiorowego tempa. Kiedy każdy gest może odsłonić coś, co chciałoby pozostać niewidoczne. W tym sensie tłum nie daje osłony. Może działać jak urządzenie wzmacniające poczucie obcości.
Najbardziej poruszająca jest tu myśl o braku miejsca „w ciele i na mapie”. Lis nie rozdziela tych dwóch porządków. Kto nie mieści się w normatywnym ruchu, często nie mieści się także w mieście. Przejście przez rondo, przystanek, schody, przejście dla pieszych, tunel albo zatokę autobusową przestaje być neutralne. Każda z tych sytuacji wymaga koordynacji, szybkości, przewidywalności. Ciało przeciążone napięciem, traumą, chorobą, lękiem albo izolacją trafia w system, który oczekuje sprawnej obsługi własnej obecności. Choreografia Natalii Lis nie dopowiada tego wprost przez publicystyczny komentarz. Wydobywa rytm takiego niedopasowania.
W pracy czuć doświadczenie artystki poruszającej się między tańcem, performansem, filmem i praktykami audiowizualnymi. Jej biografia obejmuje sceny taneczne i teatralne w Hiszpanii, Portugalii, Polsce, a także realizacje filmowe i instalacyjne. W „Wiatracznej” ta wielodyscyplinarność nie brzmi jak etykieta. Widać ją w sposobie myślenia o obrazie ruchu: miejsce, noc, kamera, ciało i społeczna obserwacja budują jeden układ. Film nie stanowi dodatku do choreografii. Pozwala uchwycić relację między ruchem a miejskim otoczeniem, między sylwetką a światłami ronda, między gestem a pustką po spojrzeniach, które mogłyby się pojawić za dnia.
W „Wiatracznej” najciekawsze pozostaje to, że ruch nie zostaje oczyszczony z trudności. Choreografia nie próbuje zamienić wykluczenia w ładny znak. Nie wygładza ciała, żeby łatwiej było je oglądać. Przeciwnie: przygląda się temu, co zwykle wywołuje dyskomfort, zakłopotanie albo odruchowe odsunięcie wzroku. Taki gest artystyczny wymaga ostrożności. Łatwo byłoby przejąć ruch osób wykluczonych jako materiał estetyczny. Lis unika łatwej eksploatacji przez przesunięcie ciężaru na własne cielesne doświadczenie procesu, na empatię, na samotność pracy nocą, na próbę ucieleśnienia napięcia bez udawania cudzej historii.
To rozróżnienie ma znaczenie. Choreografia nie mówi w imieniu wszystkich ciał wykluczonych. Raczej uruchamia sytuację patrzenia: co widzimy, kiedy ciało porusza się inaczej? Jak szybko dopisujemy diagnozę, ocenę, podejrzenie, dystans? Co dzieje się w ciele obserwowanym, gdy czuje, że zostało wychwycone z tłumu? Widz zostaje wciągnięty w tę pracę nie przez identyfikację, ale przez korektę własnego spojrzenia. Rondo Wiatraczna staje się miejscem ćwiczenia uwagi.
Ten esej choreograficzny ma w sobie chłód miejskiej infrastruktury i bardzo miękki rdzeń. Autobusy, chodniki, światła, nocny przepływ ludzi tworzą ramę. W środku pracuje ciało zranione przez spojrzenie, ciało zmęczone własnym powtarzaniem, ciało, które szuka momentu mniejszej widzialności. Ruch nie prowadzi tu do efektownej kulminacji. Bardziej przypomina próbę przetrwania w miejscu, które stale domaga się tempa, koordynacji i normalności.
W „Wiatracznej” pamięć nie ma formy wspomnienia opowiedzianego zdaniem. Zostaje zapisana w motoryce, w przymusie, w powrocie tego samego gestu. Miasto ujawnia tę pamięć przez swoją obojętność. Rondo nie pyta, kto może iść szybko, kto gubi rytm, kto napina ramiona pod cudzym wzrokiem. Ono po prostu działa. Choreografia zatrzymuje ten przepływ i pozwala zobaczyć ciało, które w nim nie znika. Ciało trudne do sklasyfikowania. Ciało, które idzie inaczej. Ciało, które nocą może przez chwilę oddychać lżej.

Natalia Lis jest polską artystką znaną ze swojej interdyscyplinarnej twórczości, łączącej taniec, choreografię, performans, film i instalacje audiowizualne. Tworzyła i występowała w wielu krajach. Ma doświadczenie jako aktorka i tancerka w Teatro Real National Opera of Spain (2019) oraz Teatro Pradillo w Madrycie (2019-2020). W Portugalii współpracowała z Companhia Olga Roriz (2020-2022), Companhia Lavrar o Mar (2021) oraz pracowała jako choreografka w Teatro da Targala (2023). Wraz z artystką Susaną Vilar otrzymała wsparcie od Câmara Municipal de Aveiro na stworzenie spektaklu taneczno-teatralnego „Lingua”, który miał swoją premierę w Teatro Aveirense (2022) i był prezentowany na festiwalu The Blackbox Festival w Bułgarii. Współpracowała również jako performerka z reżyserami filmowymi, takimi jak Jota Aronak („EXPULSIVE”), Mikaela Guariniello („To a broken image”) i Horacio Alcalá („Finlandia”). Ma doświadczenie w nauczaniu tańca, choreografii i praktyk audiowizualnych, prowadząc warsztaty w instytucjach takich jak FOR: Dance Program w Companhia Olga Roriz, CACO: Teatro da Targala, a także opracowując własną metodę ruchu, CORPO VIBRANTE, w różnych studiach tańca w całej Europie.
Jako filmowiec została dwukrotnie wybrana do udziału w seminarium filmowym UnionDocs i Doclisboa (2022, 2023) oraz uczestniczyła w Dear Doc w Docskingdom w Portugalii (2023). Jej film krótkometrażowy „Lilith” został zaprezentowany na festiwalu Zêzere Cinedança w Portugalii (2023) oraz IMARP w Brazylii (2023). Otrzymała wsparcie od Teatru Rozbark na realizację filmu performatywnego „MUGWORT” (2024) w ramach programu Przestrzenie Sztuki organizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca w Polsce. Jej film THALAMUS został zaprezentowany na Bucharest International Dance Film Festiwal (2025). Była artystką rezydentką w Colos School, projekcie Narodowego Planu Sztuki Portugalii (2022), oraz stypendystką programu Culture Moves Europe (2024). Jej obecna twórczość obejmuje instalacje audiowizualne, takie jak projekt „TRÉMULA”, który tworzy w ramach duetu artystycznego SAMAMBAIA wraz z Pavelem Tavaresem. Projekt ten otrzymał wsparcie od CACO (2022), Cultivamos Cultura (2022), Camara Municipal of Odemira w Portugalii (2023) oraz eksperymentalną rezydencję artystyczną w Teatrze Powszechnym w Warszawie (2024), przyznaną przez Strefę Wolnosłowa i Migrart. Obecnie pracuje głównie jako niezależna artystka multidyscyplinarna. Jej twórczość stanowi połączenie wszystkich elementów, które ukształtowały ją na przestrzeni lat: tańca, praktyki audiowizualnej, malarstwa, literatury i tworzenia muzyki eksperymentalnej.
Moja praktyka artystyczna opiera się na podejściu interdyscyplinarnym, łączącym taniec, choreografię, performans, film i instalacje audiowizualne w celu zbadania punktów styku tych narzędzi i wyjątkowych możliwości, jakie one stwarzają. U podstaw mojej twórczości leży głębokie zanurzenie się w świecie snów i mitologii, poszukiwanie zrozumienia kształtu moich korzeni. Interesuje mnie badanie zbiorowej nieświadomości poprzez multidyscyplinarne narracje. Moim celem jest rozpuszczanie granic między dyscyplinami, tworząc wielozmysłowe doświadczenia, które zachęcają do refleksji, angażują ciało i pobudzają kreatywność.
Przeglądaj wszystkie